Początki bluesa

Blues na początku XX wieku nazywany był czarną muzyką. Powodem takiej nazwy była czarna społeczność która jako pierwsza nadała prawdziwej barwy tej muzyce. Pierwsze wzmianki o bluesie sięgają drugiej połowy XIX wieku. Pierwszą odmianą był blues wiejski, gdyż był on grany tylko na wsiach. Czarni niewolnicy nucili w czasie pracy pierwsze melodie bluesowe, i na początku opierał się on tylko na wokalu (czasem, jednak rzadko dodawano do tego wstawki gitarowe). Prawdziwy sukces muzyka bluesowa zyskała dopiero pod koniec I połowy XX wieku, kiedy za produkcję wziął się Muddy Waters oraz Willy Dixon. Wtedy narodził się właśnie blues chicagowski, który charakteryzował się szybszym i bardziej gwałtownym brzmieniem, nie niszcząc jednak ducha tego gatunku. Wokal odszedł na bok a prym wiodła gitara elektryczna, klawisze, perkusja i kontrabas ( później gitara basowa). W okresie lat 50’ i 60’ blues cieszył się największą popularnością w całej swojej historii. BB king nazywany później królem bluesa zdecydowanie zmienił oblicze tej muzyki przyciągając do niej fanów z całego świata. Kiedy wydawało się, że nikt nie będzie w stanie przebić genialnego Kinga, na początku lat 60’ na scenie pojawił się legendarny Jimi Hendrix. Jego niesamowite zdolności gry na gitarze, ekscentryczne pokazy, szybka i dynamiczna gra, gra na zębach, za plecami, między nogami, wstrząsnęła całym światem. Chociaż Jimi umarł młodo (mając zaledwie 27 lat) zdążył odwrócić muzyczne oblicze całego świata. od 1969 roku, czyli od śmierci Jimiego, nie urodził się żadnen muzyk chociaż w połowie tak dobry jak on. Po jego śmierci zainteresowanie muzyką bluesową zdecydowanie osłabło i do serc ówczesnych nastolatków zaczął wkradać się rock and roll.